Des questions, vous en avez? Des réponses, nous en avons!

85 Idealne miejsce do krecenia teledysku, tajemnica podrozy alkoholowej, duchowosc i madrosc, obserwacje do gory nogami, inspirujace rozmowy ze sniadaniem, ceci n'est pas une lettre d'amour

Od: Alexandre Fraguglia

Czesc, Gillan...Mam nadzieje, ze ty i twoja rodzina macie sie dobrze....Mialem okazje widziec cie na zywo w Olympii w Sao Paulo, w Brazylii...w 92? lub 93?

Nigdy jednak nie bylem na koncercie Deep Purple. Czy sa szanse, ze przyjedziecie na koncert do Liverpoolu?

Pamietam, kiedy jako nastolatek w 84 w Sao Paulo ogladalem teledysk do "Perfect Strangers". To wspaniale wspomnienie, nigdy tego nie zapomne. Czy moglbys napisac, gdzie zostal nakrecony ten teledysk... w Walii, Anglii? W czyims domu czy moze w studiu?

Dziekuje i niech cie Bog blogoslawi.

Alex Fraguglia

 

Witaj, Alex,

Dziekuje za list.

Teledysk do "Perfect Strangers" zostal nakrecony w miasteczku Stowe i w jego okolicach, w stanie Vermont, w USA. Wynajelismy tam dom, zeby nagrac w ciszy i spokoju pierwsza plyte po reaktywacji.

Najfajniejszy fragment tego teledysku to wedlug mnie scena z balonem. Wydaje mi sie, ze pilot byl bardzo zdenerwowany, albo moze dopiero uczyl sie kierowac balonem... lub byl pijany jak skunks...poniewaz ladowanie bylo wyjatkowo wyboiste. Balon ciagnal kosz po ziemi na dosyc duzej dlugosci zanim udalo nam sie z niego wydostac.

Po mnie mial wyskoczyc Roger Glover. Zacisnalem kciuki, ale na nic sie to nie zdalo, bo balon sie uniosl i wyladowal na drzewie. Na szczecie Rogerowi nic sie nie stalo i nadal jest z nami... chociaz powaznie uderzyl sie wtedy w glowe i od tego czasu jakby sie zmienil.

Pozdrawiam, ig


Od: Sassan Emam

Czesc, Ian,

W moich zylach plynie iransko-kanadyjska krew, mieszkam w Toronto i mialem przyjemnosc trzykrotnie widziec cie na zywo.

A oto kilka informacji, ktore powinny cie zainteresowac:

Po pierwsze, czy w to uwierzysz czy nie, DP ma w Iranie bardzo wielu fanow! Nie uwierzylbys ilu znam ludzi, ktorzy uwielbiaja muzyke Purpli i naprawde was podziwiaja. Po raz pierwszy poznalem wasza tworczosc ponad 30 lat temu, kiedy bylem jeszcze dzieckiem. Zapoznal mnie z nia wujek, ktory byl i nadal jest wielkim fanem DP. Co tu duzo mowic, bardzo szybko zlapalem bakcyla. I przez te wszystkie lata moja milosc do was nigdy nie zmalala.

Po drugie, kiedy widzialem was w Phoenix w lecie 2006, to z tego, co pamietam, choc moge sie mylic, publicznosc zostala poinformowana, ze z jakiegos dziwnego powodu licencja na sprzedaz alkoholu w miejscu koncertu zostala cofnieta i w zwiazku tym nie mozna bylo kupic na obiekcie alkoholu. Kiedy uslyszal to moj znajomy, ktory przyszedl ze mna na koncert tylko dlatego, ze potem mielismy razem swietowac urodziny, spytal czy nadal chce zostac na koncercie! Odpowiedzialem: "zwariowales!?". Pewnie, ze chcialem obejrzec koncert. Z alkoholem czy bez, to i tak nie lada przezycie.

Zastanawialem sie jednak, jak dasz sobie rade z tym bezalkoholowym fantem. Niektorzy ludzie z publicznosci rozmawiali miedzy soba, ze powinienes przeprosic w imieniu zespolu za te sytuacje. "Przeprosic?", a niby za co mialbys przepraszac? To przeciez nie wasza wina, ze organizatorzy zawalili z licencja. Czy ci ludzie naprawde nie mysla? Powiedzialem kumplowi, ze na twoim miejscu ani bym nie pisnal w tej sprawie. I tak wlasnie zrobiles! Niemniej jednak widzialem, ze w trakcie koncertu wymykales sie za scene i dyskretnie popijales piwo! Tak czy owak, mysle, ze dobrze zrobiles nie wspominajac o problemie organizatorow.

Jesli zas chodzi o wasz wystep, to byl rewelacyjny.

A oto moje pytanie:

Jesli sytuacja polityczna w Iranie zmienilaby sie za jakis czas na lepsza, to dal bys tam koncert?

Pozdrawiam,

Sassan

 

Witaj, Sassan,

Oczywiscie, z przyjemnoscia wystapilbym w Iranie, ale w obecnej sytuacji na pewno trudno byloby otrzymac stamtad zaproszenie. Wiem o naszych fanach w Iranie, takze o ekspatriantach jak ty, i bardzo was cenie.

Jesli zas chodzi o problem bezalkoholowy, to czyz nie jest zabawne, jak wielu jest bigotow, ktorzy nie znosza alkoholu i nagosci, a jednoczesnie akceptuja hazard i przemoc.

(Fragment z 'Drogich przyjaciol 5' - 'W Oklahomie ocenzurowano filmu 'Blaszany bebenek', dowodzac, ze jest pornograficzny. Podobne zdarzenie mialo miejsce w latach 80-tych, kiedy w Carolinie ocenzurowano film 'Plusk!', podczas gdy rownolegle mozna bylo w kazdej chwili wypozyczyc 'Teksaska masakre pila lancuchowa', to okropne...)

Ten problem powrocil ostatnio kilkakrotnie. Niedawno, na przyklad, okazalo sie, ze nie mozna napic sie alkoholu w jednym z kasyn w Kanadzie. Prawda jest taka, ze niektorzy z nas lubia sobie chlapnac przed, a czasami nawet w trakcie koncertu. Tymczasem w tym okropnym miejscu alkohol byl surowo zakazany. Wypsnelo mi sie wiec miedzy wierszami do publicznosci cos w stylu, 'macie tu takie zainteresowanie drinkami, ze az nie da sie niczego zamowic. No coz, moglo to ujsc uwadze organizatorow, ale w jednej z moich wczesniejszych prac gralem role Jezusa Chrystusa. Wtedy tez nabylem bezcenna umiejetnosc przemieniania wody w czysty alkohol'. Podnioslem wtedy do gory butelke wody Evian i powiedzialem... DO DNA!!!! (Lub cos w podobnym tonie, np. 'Idzcie i pomnazajcie...', juz dokladnie nie pamietam). Kilka osob wydalo okrzyk radosci. Wiekszosc jednak chyba nie miala zielonego pojecia, o czym mowie.

Pozdrawiam, ig


Od: Bob Edwards

Czesc, Ian. Skonczylem wlasnie sluchac wywiadu, w ktorym mowiles duzo o sprawach duchowych. Mam sporo doswiadczen religijnych, bylem ewangelikiem, a teraz moje wyznanie przyjmuje, ze Jezus Chrystus jest inkaranacja milosci. Jednoczesnie dostrzegam, ze wiele instytucji, ktore zbudowaly swoja potege w oparciu o postac Chrystusa, nie jest wierna jego naukom.

Niedawno trafilem na bardzo interesujaca ksiazke pt. "Koniec religii" Bruxy Caveya. Przyznam sie, ze skierowala mnie w jej strone modlitwa, w ktorej wyrazilem swoje watpliwosci wobec Boga i Kosciola. Odnajdywanie Boga poza opresyjnymi instytucjami, ktore rzekomo go reprezentuja jest czyms fantastycznym. Zalaczam link do tej ksiazki: http://www.theendofreligion.org/. Pomyslalem, ze moze cie ona zainteresowac i posluzyc za inspiracje, bo z tego, co sie orientuje, piszesz ksiazke na podobny temat.

Dzieki za to, ze dzielisz sie z nami swoim muzycznym darem. Zycze wszystkiego dobrego!

Bob E.

 

Witaj, Bob,

Dziekuje za mile slowa i interesujacy list. Zycze ci duzo szczescia na drodze twojego odkrywania Boga. Ja podazam zupelnie inna sciezka, bez wsparcia pradawnych prorokow, ale mam nadzieje, ze obaj dotrzemy do tego samego celu.

Bog ma niejedno oblicze; mozna go rozpoznac w roznych okolicznosciach, stanowi symboliczny punkt odniesienia dla wszystkich, nawet dla ateistow. Mamy naturalne inklinacje do odrzucania dogmatu religii wraz z jej prorokami i przedstawicielami, nie odrzucamy jednak duchowosci jako takiej. W kazdej religii, podobnie jak w codziennym zyciu, jest wielu prawdziwych i falszywych przewodnikow, wielu napastliwych i pokojowo nastawionych reprezentantow wiary. Mozna spotkac wielu ateistow, kierujacych sie surowym kodeksem etycznym i takich, ktorzy sa jedynie amoralnymi pasozytami. Wiara niektorych wyrasta ze strachu przed Bogiem, inni zas postrzegaja Go jako istote pelna dobroci. Coraz mniej z nas postrzega Boga jako stworce wszechswiata. Koncepcja ta zaczela tracic na znaczeniu od czasu, kiedy dowiedzielismy sie, ze Ziemia nie jest plaska, a jej granicami nie sa niebo i pieklo.

Bog musi czuc frustracje, kiedy widzi jak bardzo Jego imie jest naduzywane. Kazdy z Kosciolow glownego nurtu przekonuje, ze jest jedynym autentycznym glosem Boga. W ten sposob zatraca sie prawdziwy cel Boga. Pozwolisz, ze dla wygody zrezygnuje z wymieniania plci piszac o Istocie Wyzszej. Najbardziej klarownym ucielesnieniem tego fenomenu jest figura Matki Natury, ale nie chce zanudzac o szczegolach. Do rzeczy.

W koncu Bog nie ma plci, nie jest ani nia, ani nim, ani tym, prawda? Bog to ty, ja i kazdy inny, indywidualnie i kolektywnie. Sila w jednosci.

Jak juz wspomnialem wczesniej, probujac wyjasnic ograniczajacy i wrecz zamkniety charakter prawdawnych wierzen... "jesli urodzilbym sie w Mekce, byloby malo prawdopodobne, ze zostalbym katolikiem". Nie mylmy jednak naszej duchowosci z roznymi skrajnymi odmianami religii, gdzie pozbawiona watpliwosci postawa prowadzi do slepej wiary i stanowi jedno ze zrodel stagnacji w rozwoju ludzkosci - a to jest wbrew jakimkolwiek prawom natury.

Rozwoj duchowy jest bardzo wazny, poniewaz bez niego jestesmy skazani niemal na brak nadziei na przetrwanie. Kiedys pisalem juz o mozliwosciach, ktore sa dla nas dostepne, np. transmutacja. To jak bysmy szli do nieba, ale bez obowiazkowego przyzwolenia ze strony osoby duchownej. Oczywiscie rozwoj duchowy nie jest latwy. To wyzwanie, ktoremu mozemy jednak sprostac jesli tylko zaczniemy swiadomie rozmyslac na ten temat. Jest na to teraz bardzo dobry czas, warto to wykorzystac.

Oczywiscie pomysl transmutacji, jak i kazdy inny pomysl tego rodzaju, ktory zrodzi sie w otwartym umysle, jest z gory skazany na krytyke ze strony oficjalnych przedstawicieli roznych religii, mniej lub bardziej rygorystycznych. Demonizowanie alternatyw dla tradycyjnego sposobu postrzegania roznych zjawisk jest starsze od hiszpanskiej inkwizycji. Heretycy i czarownice sa od razu skazywani na najsurowsze kary, i to jeszcze zanim zdaza przedstawic swoje opinie. A wszystko to z powodu braku ostatniego rozdzialu w ksiedze Darwina, ktory, jak sadze, bylby poswiecony supremacji jako kolejnemu etapowi ewolucji czlowieka.

Tutaj nie chodzi juz o twoje dzieci i twoja ziemie, ale o dusze. To o nia walcza wspolczesni szamani w imie swoich plemiennych bostw. Tymczasem kazdy z nas potrafi sam rozsadzac o tych kwestiach, trzeba sie tylko troche postarac.

Serdecznosci, ig

 

Od: Jane (z Australii)

Witaj, Ian,

Od dawna obserwuje cie - choc oczywiscie z pewnej odleglosci - i zauwazylam, ze aura, ktora towarzyszy ci na scenie zmienila sie po tym, jak sciales swoje piekne loki.

Moje pytanie: czy jako niegdysiejszy posiadacz jednej z najbardziej imponujacych czupryn w biznesie (i jako ktos, kto potrafil z niej zrobic dobry uzytek podczas koncertow), moglbys powiedziec, czy fakt zmiany fryzury wplynal w jakis sposob na twoja prezencja na scenie? A moze po prostu uznales, ze ze wzgledu na wiek, powinienes cos zmienic w swojej scenicznej aparycji? Czy zdajesz sobie w ogole sprawe, ze twoj sceniczny wizerunek bardzo sie zmienil z czasem?

Niezaleznie od odpowiedzi, pozostaje wiernym fanem (mimo iz bardzo tesknie za Twoimi wlosami).

Jane z Australii

 

Witaj, Jane,

Dziekuje za list.

Wlasciwie przez lata scianalem wlosy w miare regularnie.

Juz w czasach szkolnych czulem sie odmiencem. Szczegolnie od momentu, kiedy dostalem lanie za posiadanie dlugich wlosow. Po raz pierwszy poczulem jak wlosy dotykaja moich nagich plecow jednego lata podczas jazdy konnej. Dalo mi to poczucie niemal zwierzecej wolnosci. Uwolnilo sie we mnie cos prymitywnego.

Ale kiedy dlugie wlosy okazaly sie niewygodne - zdarzalo sie to co jakis czas, kiedy wpadaly mi do piwa albo wtykaly sie pod maske do nurkowania - skracalem je i odrastaly od nowa.

Nie zwracalem zbyt duzej uwagi na swoj wyglad do czasu az zaczeto mnie przezywac 'Nochal'. Byla to bowiem jedyna czesc twarzy, ktora przebijala sie przez zaslone z wlosow.

W pewnym sensie masz jednak racje. Kilka lat temu ciagle spinalem wlosy dla wygody. Niektorzy wygladaja w ten sposob dobrze. Na przyklad Jon Lord wyglada w takiej fryzurze bardzo dystyngowanie, ale dla mnie siwa kitka to nie to.

Skrocilem wiec fryzure i tak juz zostalo.

A jesli chodzi o przemiane osobowosci, to masz racje - w koncu nareszcie wyszedlem z kryjowki.

Pozdrawiam, ig


Od: Oleg ze strony Lentachel.ru

Drogi Ianie!

Moze to glupie pytanie, a moze nie... Co cie inspiruje? Jak wpadasz na pomysly? Czy spacerujesz po parku z psem i czekasz na inspiracje? Czy tez moze przyrzadzasz w kuchni sniadanie, a tu nagle bach ... SPEED KING?

Pozdrowienia z Rosji, z Chelyabinska, kochamy cie.

Oleg

 

Witaj, Oleg,

Pamietam jak kiedys Jon Lord zdziwil sie, kiedy zobaczyl jak rozmawiam ze swoim sniadaniem. Nie podczas jedzenia - jestem nauczony, zeby nie mowic z pelnymi ustami - ale podczas gotowania. Najwyrazniej skladaniki posilku musialy tego ranka otrzymac z mojej strony troche duchowego wsparcia.

Faktycznie, kiedy spacerowalem z psem po lesnych terenach na zachodnim wybrzezu Dorset / wschodnim wybrzezu Devonu rzadko wracalem bez pomyslow. Bylo to bardzo odswiezajace doznanie duchowe. Po tych wedrowkach po klifach powstalo wiele piosenek i artykulow. Przychodzi mi na mysl jedna rzecz, niekoniecznie znaczaca, ale warto o niej wspomniec. Zreszta pewnie juz kiedys o tym wspominalem, ale wowczas nikt nie sluchal. Od czasu do czasu podczas tych spacerow spotykalem nieznajomego idacego z naprzeciwka. Ta postac sciagala nas - mnie i mojego psa - z powrotem do rzeczywistosci. Bardzo latwo bylo zawsze rozroznic spacerowiczow z miasta i ludzi ze wsi. Rdzenni mieszkancy zawsze uprzejmie sie witali i zagajali rozmowe o pogodzie albo o psie, o czymkolwiek i o niczym zarazem. Robili to po ty, aby pokazac, ze dostrzegli obecnosc drugiej osoby.

Czlowieka z miasta potrafilem zawsze rozpoznac juz z pewnej odleglosci. Kiedy tylko zobaczyl, ze sie do siebie zblizamy, od razu spuszczal oczy w dol i podnosil spojrzenie dopiero kiedy sie minelismy. Ale to troche zrozumiale. Mieszkaniec miasta nie moze witac kazdego z kim mija sie na zatloczonej ulicy. Dostalby bialej goraczki (z czego moglby zreszta powstac bardzo surrealistyczny film). Ten przyklad pokazuje jednak, jak trudno zmienic przyzwyczajenia. Te pojedyncze momenty doznan rzeczywistosci sa bardzo wazne, szczegolnie jesli potem takie doswiadczenie moze zostac przeniesione na papier.

Inspiracja inicujuje ekspresje. To troche tak, jak z oddychaniem.

Pozdrawiam, ig


Od: Petra

Drogi panie Gillanie,

Odnosze wrazenie, ze jest pan obdarzony poczuciem humoru, zrownowazony i szczesliwy. Powinien wiec pan wytrzymac ponizsze wyznanie.

Dwa tygodnie temu jeden z moich braci poprosil, zebym mu wlaczyla w internecie wideo z "Highway Star" z Live in Denmark 1972. Bardzo chcial zobaczyc pewnego gitarzyste, poniewaz sam gra na gitarze. Niewazne. Nagle, moje alter ego, ktore 30 lat temu postanowilo, ze zostanie na zawsze 19-letkiem, dostalo kopa jak nigdy.

- Spojrz na wokaliste. Ale daje czadu!

To Ian Gillan, niezle wyglada.

- Niezle? Skoczylabym za niego w ogien!

Daj na wstrzymanie. Zachowuj sie!

- Kurcze, zobacz jak sie rusza. Az mam ciarki jak spiewa. No i te fantastyczne wlosy.

Ale obrzydliwe te baki!

- Dobra, zamknij sie juz! Facet jest taki przystojny, wysoki, ze latwo sie w nim zabujac. Spojrz na te rysy twarzy, na powieki i sposob, w jaki trzyma mikrofon. Patrz teraz, koncowka "Lucille", jak odkrywa twarz spod wlosow, jak sie dotyka. Zmyslowy facet.

Przestan meczyc bule!!

- Nie ma szans! Moglabym sie normalnie nim owinac. Zaraz napisze do niego list milosny.

Ani sie nie waz. To jest smieszne. Chcesz sie wyglupic?

- Za pozno. Wlasnie napisalem do niego maila.

To chore. On ma teraz 65 lat, choc nadal wyglada calkiem niezle.... Ale, co ty sobie wyobrazasz, ze on chetnie czytuje takie maile?

- Musialam mu to powiedziec.

Nie wiesz, ze on odpowiada tylko na pytania zadane za posrednictwem strony?

- Nie zalezy mi, zeby list pojawil sie na stronie. Poza tym zadalam mu w nim pytanie.

Co???

- Na poczatku "Lazy" w Live in Denmark 1972 ktos wola imie Iana. I to dwukrotnie! To wolal ktos znad sceny. Chcialabym wiedziec, kto to byl. Na pewno jakas sliczna Skandynawka, ktora po koncercie wreczyla mu swoj numer telefonu.

No i co z tego! Chyba nie jestes zazdrosna? To bylo 39 lat temu. I tak na pewno nie bedzie pamietal.

Zapomnij. To juz prehistoria, a ty masz obsesje.

- Moze masz racje. Ale nie mozesz mi zabronic, zebym o nim marzyla. To nie zrobi nikomu krzywdy.

Pewnie, ze ci tego nie zakaze. Jesli tylko sprawia ci to przyjemnosc, nie krepuj sie.

I to tyle. Ta dziewczyna ze Skandynawii co jakis czas mi sie przypomina i pewnego dnia sie na nia zaczaje!

Wszystkiego dobrego dla ciebie i wszystkich, ktorych kochasz.

Pozdrawiam cieplo,

Petra

 

Czesc, Petra, Nie jestem w stanie samodzielnie odniesc sie do twojego listu, skorzystam zatem z pomocy mojego alter ego? Ren?

Oooo, moja droga,

Pamietam tamto spotkanie.

Poznalismy sie podczas niezwykle dlugiej gitarowej solowki. Ta dziewczyna byla jak w transie. Tanczyla do naszej muzyki. Nie miala na sobie niczego oprocz skapej sukienki w kolorze jasno zielonym i fuksji. Spotkalismy sie w lozy na balkonie w Danii, wlasnie ok. 1972.

Przyznam, ze nie bylo czasu, zeby porozmawiac.

Wszystkiego dobrego, Rene Magritte (Ceci n'est pas une lettre d'amour)

Badz, kim jestes / Powtarzam sobie / I ten ktos podpowiada mi, ze nie mozemy byc przeciez nikim innym...ig

Powrot do: :
De retour à l'index des questions et réponses